czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 17!!!!

                           Rozdział 17!!!!

Jak się okazało byli to.....

Zayn z Harrym...

-Nialler,kto przyszedł-usłyszałem głos babci
-Nikt ważny-odpowiedziałem jej
-Musimy porozmawiać-powiedział i złapał mnie za nadgarstek na co cicho syknąłem co nie uszło uwadze Harremu i Zaynowi
-Niall co to jest-warknął Zayn
-Nic,chyba pomyliliście domy,idźcie z tąd i najlepiej nie wracajcie-powiedziałem i chciałem iść do domu,ale mi nie pozwolili
-Wrócisz do Londynu?!-spytali się z nadzieją
-Nie wiem, skąd wiecie gdzie jestem?!-zapytałem się ich
-Nie było trydno zdobyć adresu-powiedział Zayn
-Ta no to pa-powiedziałem i szybkim krokiem wszedłem do domu i ruszyłem do mojego pokoju i zadzwoniłem do mamy i poprosiłem żeby przyjechała po mnie i mnie zawiozła na lotnisko na co się zgodziła a na następny dzień byłem w moim rodzinnym domu.Warto dodać,że Louis,Zayn,Harry i Liam cały czas do mnie dzwonili dlatego wyłączyłem telwfon.Wziąłem moją mp3 i wyszedłem do stajni.Jak byłem mały to moja cicocia,która jest w Nowej Zelandi mnie nauczyła jeździć na koniach.Pojechałem w miejsce,gdzie kiedyś mnie koń zawiózł było to w lesie.Wdrapałem się n drzewo.Nie mam pojęcia,ale czułem,że ktoś mnie obserwuje jprdl mam obsesje
Po jakiś 4-5 godz wróciłem do domu i skierowałem się do swojego pokoju a następnie do łazienki,gdzie zrobiłem 2 cięcia i je zabandażowałem potem wziąłem prysznic i ubrałem bokserki,zasłoniłem okna i włączyłem telefon do ładowania.
Odpłynąłe do krainy Morfeusza....
Z mojego pięknego snu obudził mnie dzwonek telefonu zaspany nie patrząc na tp kto dzwoni odebrałem
-Niall?!-usłyszałem głos Harrego
-Nie Święta Teresa-mruknąłem zaspany
-Gdzie jesteś bo tam gdzie byłeś czyli u swoje chyba babci Cebie nie ma tak samo w twoim domu-powiedział zdenerwowany
-Tak nie ma i nie będzie-warknąłem i się rozłączyłem
I ponownie zasnąłem.....
-Nialler wsatwaj,no już-usłyszałem głos małej dziewczynki
-Amy?!-krzyknąłem i odrazu ją przytuliłem
-No wies ja ciebie budzem a ty mnie dusis-powiedziała Amy miała trzy lata a mówiła pięknie.Amy była dla mnie kimś ważnym moja ciocia siostra mojej mamy ma małą córeczkę,którą jest Amy
-A twoja mama jest?!-zapytałem się jej
-Nie mamusia powiedziała,że przyjedzie wieczorem po bajeczce a wiesz,że dzisiaj leci ,,Świnka pepea"-powiedziała przeszczęśliwa na co się zaśmiałem
-Halo?-odebrałem telefon bez patrzenia na to kto dzwoni i wziąłem dziewczykę na ręce
-Wróć Błagam Cię Nialler ja się zmienię obiecuję-usłyszałem szept Louisa błagający szept
-Przykro mi Louis,dałeś mi jasno do zrozumienia,że mam zniknąć-powiedziałem i chciałem się rozłączyć,ale usłyszałem jego cichutki głos
-Niall jeżeli Ciebie nie będzie powiesze się rozumież błagam-szeptał teraz zrozumiałem był napity,ale wiedziałem,że mógł sobie coś zrobić
               ~Naspępny dzień Londyn~

Nie pozwole żeby mu się coś stało.Owszem nie chcę żeby mną pomiatał,ale nie chę mieć go na sumieniu.Boszzz co ja pierdole ja go kocham,ale nie będzie mną pomiatał
Wszedłem do mieszkania Louisa.Miałem jeszcze jedną kopie kluczy,o której zapomniałem.W mieszkaniu unosił się zapach alkoholu i papierosów.Skierowałem się do jego sypialni i wszedłem nikogo nie było,aż nagle drzwi się zamknęły a ja poczułem,że ktoś mnie obejmuje
-Wiedziałem,że przyjdziesz-szepnął Louis z pożądaniem
Wziął mnie i rzucił na łóżko.Okna były zasłonięte i panowała ciemność,jednak Lou włączył lampkę nocną i podszedł do mnie i się uśmiechnął
-To co kochanie,nasz pierwszy raz odbędzie się teraz-szepnął mi do ucha
-N-nie-wyjąkałem nie wyrywałem się bo poco
-Spokojnie nie będzie mocno,ale będzie Ci jal w niebie-szepnąłi zdjął ze mnie bluze a następnie bluzkę.Warto dodać,że on sam był w bokserkach
Ściągnął ze mnie spodnie cały czas mnie całując i wtedy do mnie dotarło co się za chwilę wydarzy starałem się wyrwać
-Kurwa,Niall ogarnij się-warknął starając się zatrzymać moje ruchy
-Przegiąłeś-warknął i wyjął z szuflady...kajdanki przypiął mi ręce nad głową
-Louis proszę-szepnąłem,ale mniw uciszył pocałunkiem
Ściągnął ze mnie bokserki i zaczął mnie dotykać.Rozłożył moje nogi i włożył czubek swojego kolegi a następnie całego chciałem krzyknąć,ale on mnie całował i jęczał i nie miałem jak
                            ****
Wreszcie skończy to robić.Najgorsze było to jak mnie brał od tyłu a jeszcze potem kazał mi jemu....obciągać to był okropne
-Louis-szepnąłem
-Jestem skarbie-usłyszałem jego głos niedaleko łózka
-Rozwiąż..proszę-szepnąłem a po chwili poczułem brak kajdanek na rękach
-Za niedługo przyjdę idę po twoje rzeczy i porozmawiać z twoją mamą,bądź grzeczny-powiedział i pocałował mnie w czoło a następnie usłyszałem zykane drzwi....

Jestem z rozdziałem w czwartek tak jak objecałam :*
Następny wtorek-środa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz